Pierwsza myśl: „ależ skąd, nie trzeba było”. Druga: „to dla mnie?”. Kolejne: niepewność… czy na pewno zasługuję na to, co właśnie dostałam? Dla wielu Polaków branie to ciężka sztuka, kryjąca się za kurtyną psychologicznych mechanizmów obronnych. Czemu przyjęcie najmniejszego daru urasta do rangi wyzwania?
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Psychologia ma na to kilka odpowiedzi, z których pierwszą są mechanizmy obronne. Ludzie, unikając przyjmowania, często chronią się przed zależnością. Strach przed zobowiązaniem czy obawa, że mogą znaleźć się w pozycji dłużnika, wyzwala postawę obronną. Właściwie, gdy przyjmiemy coś z rąk innych ludzi, może to sugerować, że nie jesteśmy całkowicie samowystarczalni.
Przyjmowanie=uwiązanie?
Na to, że nie potrafimy brać z radością, wpływ mają również nasze doświadczenia z przeszłości. Osoby, które w dzieciństwie nie spotykały się z bezwarunkową miłością, mogą kojarzyć przyjmowanie z koniecznością spłaty długu emocjonalnego. To często od rodziny uczymy się, jak reagować na darowaną dobroć. Jeśli wpojono nam, że otrzymywanie to transakcja: coś za coś, trudno się dziwić, że nieufność wobec prezentów pozostaje z nami w dorosłości.
Samoocena ma znaczenie
Odrzucenie niespodzianki czy komplementu może być również przejawem niskiej samooceny. Przy świadomości, że nie zasługuję na to, co dostaję, sami podcinamy skrzydła sobie i tym, którzy chcą nam zrobić prezent. Odruchowo zaprzeczamy, szukając przy tym wymówek: „Nie mów tak, mam przecież zły dzień”, „To stara sukienka”. Takie postawy są sygnałem, że praca nad samoakceptacją jest wciąż przed nami.
Przyjmowanie może być jednak postrzegane jako proces wzmacniający. Każdy przyjęty prezent, każda uznana pochwała, stanowią dowód, że jesteśmy warci, by otrzymywać dobre rzeczy. Może to być pierwszy krok do stania się bardziej otwartymi, pewnymi siebie i szczęśliwszymi. Branie, jak każdy akt społeczny, ma moc zmieniania relacji. Wyrównuje bilans dawania i przyjmowania, tworząc zdrowy przepływ emocji i zasobów.
Branie to równowaga
Postawmy więc sobie pytanie refleksyjne, czy warto zmieniać podejście? Czy umiejętność przyjmowania nie jest równie ważna, jak dawanie? Odwrócenie myślenia może przynieść w relacjach z otoczeniem wiele pozytywnych zmian, ułatwiając budowanie satysfakcjonujących więzi. Dlatego warto uświadomić sobie własne blokady, przeanalizować ich źródła i ruszyć na przeszkodzie nowej mentalności, gdzie przyjmowanie jest aktem równie ważnym jak dawanie.
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne z 9 lipca 2025 pt. „Jak nauczyć się brać”. Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

