O seksie, lęku przed oceną i kobiecym „czy już mogę?”

Zasada trzeciej randki – brzmi jak przepis z podręcznika savoir-vivre’u dla nowoczesnej kobiety. Tyle że wcale nie pochodzi z akademii elegancji, tylko z popkultury. Mówi, że seks na pierwszej randce to rozpusta, na drugiej – lekka niefrasobliwość, ale trzecia? Voilà! To już niemal akt obywatelskiego zaangażowania. Zrównoważony, przewidywalny, czasem wręcz… nudny.Ale zanim zrzucimy z siebie bieliznę i poczucie winy, warto zadać sobie pytanie: czy to naprawdę nasza decyzja, czy tylko odtwarzamy cudzy scenariusz, by nie wypaść z roli?

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

♀️ Kobieta, która się zastanawia

W jednej z rozmów, jakie prowadzimy z Anią w naszym podcastowym gabinecie szczerości, padają słowa, które wciąż dźwięczą mi w głowie: „Kobiety nie pytają siebie, czy one tego chcą. One się zastanawiają, czy to już wypada.” I to nie „wypada” w znaczeniu moralnym. Raczej: czy on nie pomyśli, że jestem zbyt łatwa albo zbyt oziębła? Czy nie stracę tej relacji, jeśli nie zdecyduję się na seks właśnie teraz?To tragikomiczne, że kobieta XXI wieku – wykształcona, niezależna, pewna siebie – wciąż potrafi stłumić swój instynkt tylko po to, by sprostać niewidzialnej normie.

🎭 Seks jako test – czy oblejesz go w majtkach?

„Oni” – ci panowie z randkowych aplikacji – potrafią nie kryć, że seks to rodzaj weryfikacji. Jak test: czy jesteś gotowa, odważna, na luzie. Jeśli nie chcesz – pewnie jesteś zamknięta, zraniona albo masz katolicką ciocię w głowie. Albo co gorsza: czekasz na związek.Dla niektórych mężczyzn (i, o zgrozo, niektórych kobiet) brak seksu do trzeciej randki to nie tajemnica budująca napięcie, tylko sygnał alarmowy. W ich oczach nie grasz według zasad. Ale pytanie brzmi: czyje to zasady?

⏳ Ciało pod presją czasu

Ciało nie wie, która to randka. Ono albo się otwiera, albo zamyka. To my nadajemy randkom numery porządkowe i przypisujemy im funkcje: pierwsza – badawcza, druga – flirciarska, trzecia – łóżkowa. Tymczasem ciało chce być zaproszone, nie poganiane. I czasem mówi: „Tak, teraz”, a czasem: „Jeszcze nie dziś”.Ale kobiety często nie mają z nim kontaktu, bo są zbyt zajęte czytaniem znaków z twarzy mężczyzny. Albo wpatrzone w swoją wewnętrzną kontrolerkę lotów, która pyta: „Czy teraz będzie bezpiecznie?”

😔 Seks jako strategia

Niestety, w wielu przypadkach seks to nie pragnienie, ale strategia utrzymania bliskości. Kobieta daje ciało, żeby zatrzymać emocje. Oddaje siebie – nie z rozkoszy, ale z lęku. I zostaje z tym dziwnym kacem, którego nie leczy ani telefon od niego, ani brak telefonu. Bo najtrudniejsze nie jest to, że on się nie odezwał. Najtrudniejsze jest to, że ona siebie zdradziła.

🧘‍♀️ Alternatywa? Wolność wewnętrzna

Chciałabym, by kobiety zadały sobie tylko jedno pytanie: „Czy naprawdę mam ochotę?” Nie „czy powinnam?”, „czy już czas?”, „czy on nie będzie zły?”, ale właśnie: czy JA tego pragnę – całym sobą?Bo kiedy kobieta spotyka się ze swoją wewnętrzną wolnością, kiedy naprawdę ufa swoim granicom i swojemu pożądaniu, to wtedy seks jest piękny, niezależnie od numeru randki. Może wydarzyć się na pierwszej. Może nie wydarzyć się nigdy. I to jest w porządku.

📢 I jeszcze jedno, zanim zgaśnie światło

Na koniec refleksja – z przymrużeniem oka, ale i powagą: może już czas zrezygnować z randkowej numerologii i wrócić do siebie. Do ciała, które wie. Do intuicji, która szepcze. Do głosu, który nie pyta: „czy mnie teraz polubi?”, tylko: „czy ja naprawdę tego chcę?”Bo choć seks może być formą bliskości, nie powinien być walutą. A tym bardziej – testem.

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Na której randce do łóżka?”, słuchaj tu: https://open.spotify.com/episode/2xCPd8OnFicNNWAWBPscv3?si=QqlE6gtqTDW6dAxMzFA70w Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.