„Nie mam czasu” – powiedziałaś to kiedyś? Pewnie tak. Może usłyszałaś to od kogoś, kto miał być Ci bliski. Ten tekst to nie tylko prowokacja, ale zaproszenie do tego, żeby potraktować to zdanie tak poważnie, jak na to zasługuje.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
„Wybacz, nie mam czasu” – hasło dekady
Wyobraź sobie, że zamiast „nie mam czasu” ktoś mówi Ci wprost: „nie chcę”. Szorstkie? Brutalne? Ale przynajmniej uczciwe. Współczesny świat to festiwal uprzejmych kłamstw, a „nie mam czasu” to ich hymn narodowy.Każdy z nas ma dokładnie tyle samo czasu w dobie – ale zupełnie różne priorytety. Nie lubimy o tym mówić, bo wtedy wychodzi na jaw, że coś lub ktoś jest dla nas mniej ważny. A przecież chcemy być lubiani. Tylko że prawda prędzej czy później wycieknie – bo relacja, w której jesteś poniedziałkiem od 19 do 21, a potem do widzenia, mówi o Was więcej, niż sądzisz.
Czas jako waluta relacji
Spotkania to inwestycja. Ktoś płaci swoim czasem – a Ty swoim. Jeśli nie dostajesz tej waluty, nie licz na kredyt zaufania. Nie ma go.Niektórzy mówią: „Ale on ma tak dużo pracy”. Jasne. Ale nawet najbardziej zapracowany człowiek potrafi wyłuskać 10 minut na telefon, jeśli mu zależy. To nie grafik jest problemem, tylko to, czy Ty w nim jesteś na czerwono jako „ważne”.
Kto dysponuje Twoim czasem?
Podczas terapii często zadaję pytanie: kto jest właścicielem Twojego czasu? Odpowiedź bywa krępująca. Bo jak ktoś mówi: „Nie mam czasu”, brzmi trochę tak, jakby zegarek go prowadził na smyczy.Ale prawda jest taka, że sami decydujemy, na co (i na kogo) go wydamy. Nie zawsze świadomie. Nie zawsze odważnie. Ale zawsze to nasz wybór.
Miłość, która mieści się w kalendarzu
Ludzie lubią planować. Godzina na siłownię, dwie godziny na basen, trzy piątki z rzędu zarezerwowane dla znajomych. Ciebie wciśnie ewentualnie w niedzielę między obiad a drzemkę. I wszystko jest w porządku – jeśli Ci to pasuje.Ale jeśli masz być tą „środą” w czyimś grafiku, zapytaj siebie: czy o to Ci chodzi? Czy nie zasługujesz na więcej? I czy nie lepiej od razu powiedzieć: „Nie chcę być Twoim planem awaryjnym”.
Czas jako test szczerości
Kiedy ktoś mówi: „Nie mam czasu”, potraktuj to jak test. To jest jego „nie”. Może zapakowane w watę, może uprzejme, ale wciąż „nie”. Nie wyciągaj go na terapię, nie coachinguj. Po prostu posłuchaj.„Nie mam czasu” to informacja, z którą warto coś zrobić. Nie kłócić się z nią, nie racjonalizować. Tylko przyjąć i podziękować. Bo być może to największa przysługa, jaką ktoś Ci wyświadczył – oszczędził Ci iluzji.
Zakończenie z przymrużeniem oka
Tak, to jest felieton, więc dam Ci jeszcze jedno: „Nie mam czasu” to może być świetne hasło na koszulkę, ale bardzo słabe motto na związek. Polecam się nad tym zastanowić przy porannej kawie. Ale tylko jeśli masz czas.
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Wybacz, nie mam czasu”, słuchaj tu: https://open.spotify.com/episode/6zVk9IdhMVRTgkhSyJg3xH?si=CjlLy7OjR-KsRxrG-_3CcA. Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

