Wakacyjna miłość – brzmi jak marzenie. Ona w zwiewnej sukience, on z drinkiem w dłoni, zachód słońca, pocałunki wśród szumu fal. Ale co dzieje się później? We wrześniu? Gdy zamiast piasku pod stopami mamy listopadową kałużę? Czy te letnie emocje są czymś więcej niż hormonalnym hajem? A może właśnie po to są – by pozwolić sobie poczuć?
Zacznijmy od tego, że lato to stan umysłu. I ciała. Wysokie temperatury działają na nas jak naturalny afrodyzjak – ciało się rozluźnia, mózg dostaje mniej powodów do zamartwiania się, a poziom dopaminy idzie w górę szybciej niż ceny noclegów nad Bałtykiem. Czujemy się młodsze, ładniejsze, bardziej odważne. Przypadkowe spojrzenia trwają o sekundę dłużej. A to wystarczy, żeby serce zadrżało.Wakacyjna atmosfera pozwala nam wreszcie „odpiąć emocjonalny guzik w dżinsach”. I wtedy bum – poznajemy go. On pachnie morzem, mówi trochę śmiesznie, ale jakoś to nie przeszkadza. Przeciwnie – to dodaje uroku. W jego towarzystwie nawet fakt, że nie zjadłaś obiadu, bo lody z nutellą cię rozbroiły, wydaje się zabawny. Wakacje działają jak filtr – wszystko wygląda lepiej niż jest.
Różowe okulary w pakiecie last minute
Wielu psychologów mówi, że wakacyjne zauroczenie to jakby zakochać się w bajce. Ale bajce, którą sama napisałaś – on był głównym bohaterem, Ty reżyserką, scenarzystką i autorką kostiumów w jednym. Bo przecież czy naprawdę znałaś go? Może miał trójkę dzieci i alergię na zobowiązania, ale Ty wiedziałaś jedno – z Tobą był inny. I może naprawdę był. Przez te kilka dni. Bo zauroczenie nie zna geografii – ono dzieje się w głowie. A latem ta głowa jest gotowa na eksperymenty. Serce też. I nie ma co tego oceniać – zauroczenia są ważne. Nawet te, które trwają krócej niż Twój opalony dekolt.
Czasem warto popłynąć… ale z mapą
Czasem wakacyjna miłość to po prostu potrzebna iskra. Przypomnienie, że serce nadal działa. Że możesz jeszcze pragnąć, rumienić się, chichotać jak nastolatka. To ważne doświadczenie, nawet jeśli nie zakończyło się wspólnym kredytem. Ale jest jedno „ale”. Bo jeśli po raz piąty z rzędu pakujesz się na urlop z marzeniem, że tym razem to „on będzie tym jedynym”, może warto zajrzeć do walizki przekonań. Może zamiast flirtu szukasz akceptacji? Potwierdzenia, że jesteś warta miłości? Jeśli tak, to niech te pytania popłyną razem z Tobą. Na wakacje też warto zabrać kompas – emocjonalny.
Gdy ona chce więcej, a on – tylko wspomnienia
Po powrocie okazuje się, że on jednak nie dzwoni. Albo dzwoni, ale już nie tak, jak wtedy. Słońce zaszło, codzienność wygrała. A Ty zostajesz z głową pełną pytań: Czy to było coś prawdziwego? Czemu ja znowu się wkręciłam? Czemu jego oczy śniły mi się przez trzy tygodnie, a on w tym czasie może już śnił obok kogoś innego? To moment, kiedy wakacyjna miłość pokazuje, co w Tobie żyje. Może tęsknota to nie tyle za nim, co za tym, jak się przy nim czułaś? Wolna. Widzialna. Piękna. Wysłuchana. Czasem więc nie on był bohaterem tej historii, tylko Ty. I to jest najpiękniejszy zwrot akcji w scenariuszu.
Tęsknota jako GPS emocjonalny
Wakacyjna miłość uczy nas też tęsknoty – a to uczucie nie jest naszym wrogiem. Ona pokazuje kierunek, gdzie chcemy iść. Jeśli tęsknisz za emocjami, intymnością, rozmową przy winie o północy – może to nie sygnał, żeby dzwonić do niego z Chorwacji, tylko żeby zacząć tworzyć takie przestrzenie u siebie. Na co dzień. Bez palmy w tle. A jeśli naprawdę on był „tym kimś” i czujesz, że warto spróbować – to też dobrze. Walcz o to, co ma sens. Ale wiedz, że nie każde piękne lato musi mieć ciąg dalszy. Niektóre są tylko po to, żeby Ci przypomnieć, że Twoje serce potrafi tańczyć.
PS. Jeśli Ty też kiedyś zakochałaś się pod parasolem z logo lodów i miałaś wrażenie, że świat zatrzymał się na tydzień – napisz do nas. Komentuj, udostępniaj, opowiadaj – bo nasze wakacyjne historie mówią więcej o nas, niż się wydaje. I nie jesteś w tym sama. Ani przypadkowa.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Wakacyjna miłość” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy I subskrybowania

