Trauma nie nosi imienia, ale zna nas po imieniu. Przypomina się znienacka – w supermarkecie, w kłótni z partnerem, w ciszy po wylogowaniu się z Teamsów. Nie krzyczy – raczej szepcze złośliwie, że znów robimy „za dużo”, „dla wszystkich” i że przecież i tak nie wystarczy. A czasem to już nie szept, tylko eksplozja: płacz bez powodu, wycofanie, szorstkość, która ma chronić, ale rani.
Wiele kobiet mówi: „Ja już to przepracowałam”. Albo: „W dzieciństwie było, jak było – ale teraz jestem silna, niezależna, ogarnięta”. Czasem nawet z dumą. I świetnie, że tak czują. Ale trauma jest jak taśma, którą podklejamy pęknięcia w wazie. Kiedyś może wytrzyma. Ale po kilku relacjach, nieprzespanych nocach i trzeciej kłótni o nic – zaczyna puszczać.Nie chodzi o to, by całe życie kręcić się wokół przeszłości. Ale jeśli ona kręci się wokół nas – to może warto się zatrzymać? Przyjrzeć? Przewietrzyć?
Nie każda rana krwawi na czerwono
Trauma nie zawsze wygląda jak dramatyczny wpis w aktach sądowych. Czasem to „tyle miałaś, a ciągle płaczesz”. Czasem „ojciec był surowy, ale wychował ludzi”. Czasem: „w naszej rodzinie nie okazywało się czułości – i co, jakoś żyjemy”. Żyjemy, tak. Ale pytanie: jak? Ona – kobieta, która właśnie płacze po rozmowie z szefem – nie płacze o szefa. Płacze, bo znów poczuła się niewidzialna. Jak wtedy, gdy krzyczała przez drzwi, że jest jej zimno, a mama włączała głośniej telewizor.
„Nie dramatyzuj” – czyli jak NIE gaslightować samej siebie
Trauma to nie tylko to, co się wydarzyło, ale i to, jak bardzo musiałaś się od siebie oddzielić, żeby przetrwać. I ten podział ciągniesz dalej: między „dobrą wersją siebie” a „tą rozhisteryzowaną babą”. Gaslightujemy siebie, zanim ktokolwiek inny zdąży. Bo tak łatwiej. Łatwiej nie pamiętać. Łatwiej nie czuć. Łatwiej zająć się cudzymi sprawami – dziećmi, partnerem, planowaniem wakacji i pakowaniem do przedszkola. Tylko że potem nasze ciało upomina się o głos. Migreną. Beznadzieją. Brakiem apetytu albo apetytem na cały świat. I nagle znów jesteśmy tamtą dziewczynką, która nie ma się gdzie schować.
Psychoterapia to nie kaprys. To akt odwagi. Wciąż pokutuje mit, że psychoterapia to fanaberia, a nie potrzeba. Że wystarczy „się wziąć w garść”. Ale trauma to nie brudne naczynia, które same się pozmywają. I nikt nie uczy nas, jak to robić. Przecież nikt jej nie pokazywał, jak się przytula. Jak mówi: „Nie rób mi tego”. Jak się nie tłumaczy, gdy mówi „nie”. Psychoterapia jest miejscem, gdzie ona – po raz pierwszy – spotyka się z sobą prawdziwą. Nie tą przystosowaną, działającą, społeczną. Tylko z tą, która była samotna, smutna, głodna czułości. I która nadal czeka, aż ktoś ją zauważy.
Trauma nie znika, bo się ją zignoruje. Ale może się uleczyć, jeśli dasz sobie na to miejsce. Może warto? Bo jesteś ważna. I nie musisz już nikomu tego udowadniać.
SKUTECZNE METODY LECZENIA TRAUMY WG NOWACKIEJ:
EMDR, SWR, HIPNOZA REGRESYJNA
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Trauma” (kliknij, żeby posłuchać)
Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy I subskrybowania

