Drugi ślub? Nie wypada?

Kiedy kobieta po czterdziestce czy pięćdziesiątce mówi w moim gabinecie „Nie wypada mi już brać ślubu”, to ja mam ochotę spytać – a co Ci wypada? Trumna już zamówiona? Bukiet też wybrany – tylko tym razem do wieńca, a nie do ślubnej sukni? – mówi Violetta Nowacka, psycholożka, współautorka podcastu Przypadki miłosne.
Brzmi brutalnie, ale czasem właśnie takie pytanie otwiera nam oczy. Bo przecież serce nie pyta o metrykę.

Ile razy słyszałaś zdanie: „Pierwsza miłość jest najważniejsza, prawdziwa, jedyna”? To brzmi jak przepis na dożywotnią frustrację. Bo jeśli pierwsza była nieudana – to co? Całe życie już skazane na samotność?To tak, jakby ktoś powiedział: „Pierwszy naleśnik zawsze najlepszy, reszta to tylko cienkie placki”. A przecież życie kulinarne i miłosne pokazuje nam, że czasem dopiero trzeci, czwarty albo dziesiąty naleśnik wychodzi idealny – złocisty, miękki, pachnący.

Samospełniające się przepowiednie, czyli czarne scenariusze w białej sukience
Jeśli ktoś nosi w sobie przekonanie: „Każdy ślub kończy się rozwodem” – to nic dziwnego, że jego historia miłosna biegnie w stronę rozwodu. Psychologia zna to zjawisko jako samospełniającą się przepowiednię. Karmisz się katastroficznymi myślami, a potem dziwisz się, że na Twoim talerzu same katastrofy. Może więc zamiast powtarzać: „To się znowu nie uda”, warto zapytać: „A co jeśli tym razem się uda, i to spektakularnie?”

Społeczne „kajdany”: nie wypada
„Nie wypada mi już w tym wieku…”. To zdanie słyszałam od tylu kobiet, że mogłabym z niego upleść suknię ślubną z samych „nie wypada”. Tylko pytanie – komu nie wypada? Znasz choć jednego mężczyznę, który powiedział: „Nie wypada mi już brać ślubu”? No właśnie. To kobiety w naszej kulturze są bardziej uwiązane do wizerunku „bycia grzeczną”, „bycia lubianą”, „nie wyróżniania się”. A prawda jest taka, że szczęście zaczyna się tam, gdzie kończy się życie pod cudze dyktando.

Krzywdzenie innych? Czy tylko ich oczekiwań?
Kolejny lęk kobiet to: „A co powiedzą inni? Co pomyślą dzieci? Mama? Sąsiedzi?”Powiedzmy to jasno: to, że ktoś się skrzywi, bo żyjesz po swojemu – to nie jest krzywdzenie. Krzywdą jest, gdy zabierasz komuś jego wolność, rzeczy, zdrowie. Ale nie wtedy, gdy bierzesz ślub po pięćdziesiątce i masz ochotę zatańczyć w kremowej sukni.Ludzie będą niezadowoleni zawsze. Z powodu Twoich włosów, spodni, decyzji. Ale czy to jest powód, żeby siebie samej odbierać prawo do miłości?

Drugi ślub jako manifest życia
Drugi ślub to nie kapitulacja, ale manifest: „Wciąż wierzę w miłość i daję sobie prawo do szczęścia”. To pokazanie światu – a przede wszystkim sobie – że nie zamykasz serca tylko dlatego, że poprzednia historia skończyła się rozwodem. Miłość nie jest limitowana. Nie ma jej tylko w pierwszym rozdziale. Ona potrafi wejść z hukiem w Twoje życie nawet wtedy, gdy już dawno odłożyłaś bajki na półkę, więc jeśli kiedyś usłyszysz w głowie ten szept: „Nie wypada”, to odpowiedz mu: „Wypada – i to jak!”. Bo jeśli Twoje serce mówi „tak”, to reszta świata może sobie mówić, co chce. Bo w końcu – to nie oni będą budzić się rano obok Twojej miłości.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Drugi ślub. Związek w dojrzałym wieku. Czy wypada?” (kliknij, żeby posłuchać: . Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.