Szpilki w ustach? Fetysze są popularniejsze niż sądzisz

Fetysze to nie tylko temat z forów dla znudzonych internautów. To żywa część życia erotycznego wielu kobiet i mężczyzn – często ukrywana, wstydliwa, a czasem… bardzo rozwojowa. W naszym społeczeństwie długo uznawano je za coś „nienormalnego”, ale przecież normalność w seksie nie istnieje, prawda? Zajrzyjmy więc do świata szpilek, lateksu, stóp i innych „dziwactw”, które – choć czasem budzą śmiech – bywają źródłem najgłębszych napięć w związkach.

Zabawne, że nadal w XXI wieku wiele z nas nie może spokojnie powiedzieć: „Mój partner ma fetysz”, bez poczucia, że trzeba szeptać albo przynajmniej nerwowo zerknąć, czy sąsiedzi nie słuchają. A przecież fetysze to tylko jedna z form seksualnych preferencji – tak jak ktoś lubi sushi, a ktoś bigos. Niektóre są bardziej… wyszukane (żeby nie powiedzieć: wykręcone), jak pigmalionizm – czyli podniecenie przy dziełach sztuki. Inne – dość powszechne: np. kobiece stopy czy bielizna. Tylko że w odróżnieniu od bigosu, fetysze nadal są powodem wstydu. I o ile bigosem można się pochwalić na święta, o tyle o szpilkach w ustach w Wigilię przy babci raczej nie wspomnisz.

Szpilki? Okej. Ale w ustach? Halo!
Jedna z historii, które padły w naszej rozmowie, była zarazem komiczna i przerażająca. Kobieta zgodziła się na erotyczne zabawy w szpilkach – bo „jemu to potrzebne”. I wszystko szło dobrze… dopóki nie zażądał, by rozpychała nimi sobie usta. Granica została przekroczona. Bo fetysz fetyszem, ale nie kosztem bólu, dyskomfortu i utraty szacunku do siebie. I tu zaczyna się ważna rozmowa: gdzie kończy się otwartość, a zaczyna przemoc? Czy naprawdę dla miłości musimy „przełykać” wszystko – nawet dosłownie?

Jeśli milczysz, to fetysz rośnie w siłę
Fetysz nie musi być problemem. Może być afrodyzjakiem. Czasem jest punktem wyjścia do odkrycia w sobie nowych obszarów cielesności, fantazji, wolności. Ale tylko wtedy, gdy umiemy o nim rozmawiać. Kiedy jesteśmy w stanie usiąść z partnerem i bez śmiechu, zażenowania czy oceny powiedzieć: „Słuchaj, kręci mnie to. Co ty na to?”Problem pojawia się wtedy, kiedy milczymy. Kiedy fetysz ukrywany zaczyna żyć własnym życiem. I wtedy pojawia się zdrada. Albo podwójne życie. Albo szukanie realizacji w sposób ryzykowny, nielegalny albo krzywdzący. Bo żaden fetysz nie lubi szafy. On chce wyjść na światło dzienne.

A co, jeśli ONA nie chce smoczka?
Bo tu nie chodzi tylko o fetyszystów. Tu chodzi też o nas – kobiety. Jak reagować, kiedy partner nagle wyskakuje z propozycją, żebyśmy mu pociumkały smoczek albo chodziły w lateksie? Krzyczeć? Uciekać? Zawstydzić go i rzucić „Ty zboczeńcu”? Nie. Najpierw: oddychamy. A potem: sprawdzamy, co się w nas uruchamia. Czy to naprawdę nasze granice, czy tylko echo przekonań mamy, księdza i telewizji śniadaniowej? Może się okaże, że jednak nie jesteśmy aż tak pruderyjne, jak się nam wydawało. A może odwrotnie – to dla nas zbyt wiele. I to też jest okej. Ale wtedy warto powiedzieć „nie” – spokojnie, świadomie, z czułością.

Fetysz nie równa się zboczenie
Długo w klasyfikacjach medycznych fetyszyzm funkcjonował jako zaburzenie. Teraz wiemy, że to nie do końca tak. Dopóki nie łamiemy prawa, nie ranimy siebie ani innych – to, co robimy w łóżku, jest naszą prywatną sprawą. DSM-5 (czyli nowoczesna klasyfikacja zaburzeń psychicznych) nie traktuje większości fetyszy jako choroby. Więc może czas przestać się ich bać.Zresztą… świat nauki zna ponad kilkadziesiąt rodzajów fetyszy. Od podofilii (stopy), przez endytofilię (ubrania), po agorafilię (miejsca publiczne). I nikt z tych nazw nie zrobił sobie żartu. Bo to realne zjawiska – nie wymysł jednego człowieka z Internetu.

Czego nas uczą fetysze?
Tolerancji. Granic. Rozmowy. I odwagi bycia sobą. Bywa, że partnerka, która do tej pory czuła się aseksualna i niepewna, nagle odkrywa, że dzięki zabawie bielizną może poczuć się pewniej. Albo wręcz przeciwnie – że musi powiedzieć „nie”, bo jej własna godność jest ważniejsza niż potrzeba drugiej osoby.W obydwu przypadkach – fetysz to nauczyciel. Czasem wymagający, czasem trudny, ale zawsze wartościowy.

Z fetyszem jak z oliwkami
Na początku się krzywisz. Potem próbujesz. A potem… może się okazać, że to całkiem ciekawe. A jeśli jednak nadal nie – to przynajmniej już wiesz. Najgorsze, co można zrobić, to zamknąć się na rozmowę. Zwłaszcza w związku. Bo tam, gdzie nie ma szczerości – pojawia się samotność. A samotność w łóżku smakuje gorzej niż zimna pizza o 3 w nocy.

Zostańcie sobą. Pytajcie, co Was kręci. I niech te rozmowy będą prawdziwym afrodyzjakiem. Bo seks to nie tylko ciało. To język duszy. A dusza, jak wiemy, też ma swoje fetysze.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne


Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „FETYSZE”
(kliknij, żeby posłuchać: )
Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.