Nie jestem suką, po prostu mam granice

Czy bycie miłą zawsze popłaca? Niekiedy uprzejmość to tylko inna forma rezygnacji z siebie. Kobieta, która mówi „nie”, wciąż bywa postrzegana jako kłopotliwa, roszczeniowa, zimna. A przecież to „nie” często jest pierwszym „tak” dla siebie samej.

Marta przyszła do biura wcześniej. Nowy kolega przyniósł dla wszystkich kawę – dla niej też. „Dzięki, ale nie piję kawy” – powiedziała, uśmiechając się. I wtedy się zaczęło. „Ale jak to?!”, „To co ty w ogóle pijesz?”, „Kawa to życie!”. Śmieszne? Nie, codzienne. Bo nawet najdrobniejsze granice potrafią być dla świata nie do przyjęcia. Z granicami jest jak z szminką – jak się je dobrze nałoży, nikt nie zauważy. Ale jak tylko się pomylisz, to zaraz ktoś ci je rozmaże. Bo jak kobieta mówi „nie”, to nagle jest z nią „coś nie tak”. To „nie” Marty było jak delikatne dotknięcie palcem tafli wody – ale w niektórych uszach zabrzmiało jak gong w finale walki bokserskiej. Nie dlatego, że kawa to temat narodowy. Ale dlatego, że świat nadal nie umie przyjąć kobiecego „nie” bez komentarza, ironii, podważania.

Miła to znaczy uległa?
Ile razy słyszałaś: „No nie bądź taka”, „Weź, nie przesadzaj”, „Ale się czepiasz”? W dorosłym życiu kobiety słowo „granice” nie występuje bez komentarza. One są zbyt grube, zbyt cienkie, zbyt agresywne, zbyt egoistyczne. Nigdy po prostu: są.Długo sama myślałam, że bycie miłą to waluta, za którą kupuję akceptację. Tylko potem zdziwienie, że jestem wiecznie zmęczona, sfrustrowana i że ktoś znowu przestawił moje meble emocjonalne. Miła dziewczynka z podstawówki, która nie chciała nikogo urazić, często dorasta w ciało kobiety, która przeprasza za swoje potrzeby. A potem dziwi się, że jej ciało mówi „stop” poprzez napięcie, migreny, bezsenność. Jeśli czujesz, że twoje „tak” boli cię bardziej niż cudze „nie” – to może znak, że czas coś przestawić. Nie w sobie, tylko wokół siebie.

Granica to nie mur – to znak drogowy
Jest różnica między byciem zamkniętą a postawieniem granicy. Granica to informacja, a nie akt wojny. Kiedy mówisz „nie chcę, nie lubię, nie zgadzam się” – nie atakujesz. Mówisz tylko: „To jestem ja. I właśnie z tej strony się zaczynam”. A jeśli ktoś tego nie respektuje? Cóż, może to nie był turysta, tylko intruz. Granica to nie kłótnia. To nie foch. To nie dramatyczna scena przy stole wigilijnym ani „wydziwianie”. Granica to życzliwy komunikat, że twoja psychiczna działka nie jest do wynajęcia przez przypadkowych przechodniów. Możesz kogoś zaprosić do siebie – ale to ty decydujesz, kto zdejmuje buty.

Uprzejme NIE to też pełne zdanie
Granice nie muszą być dramatyczne. Nie trzeba robić scen. Czasem wystarczy jedno spokojne zdanie: „Nie jestem gotowa na tę rozmowę teraz”. I nie trzeba tłumaczyć się do upadłego. Jeśli ktoś nie umie przyjąć odmowy, to nie ty masz problem.Jeśli w twoim otoczeniu są ludzie, którzy reagują na twoje granice jakbyś ich właśnie opluła – to niech się na chwilę odsuną. Ty zostajesz. Ty wracasz do siebie. Bo kiedy kobieta wraca do siebie, świat czasem się burzy – ale dusza oddycha.I nagle orientujesz się, że nie jesteś „problemem”, tylko osobą z planem. A ten plan zaczyna się od słów: „Nie pozwolę już robić z siebie zjeżdżalni dla cudzych humorów”.

Granice są sexy
Niezależność jest atrakcyjna. Pewność siebie też. Kobieta, która zna swoje granice, nie staje się niedostępna – staje się czytelna. A w czasach, gdy wszyscy wszystko udają, autentyczność to afrodyzjak. Granice są jak dobry zapach – nie muszą być krzykliwe, żeby zostały zapamiętane. Jeśli twój partner, szef, przyjaciółka, mama nie potrafią ich zaakceptować – to nie znaczy, że jesteś zła. To znaczy, że dojrzewasz.

Manifest
Być może kiedyś ktoś nazwie cię suką. Ale jeśli powodem ma być to, że przestałaś się zgadzać na bycie wycieraczką – niech tak będzie. To będzie twoje nowe imię. I może pierwszy krok do wolności.Bo to, co dla świata bywa „zbyt ostre”, dla ciebie może być wreszcie… zdrowe.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Obrona własnych granic” (kliknij, żeby posłuchać:

Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.