Związki otwarte – temat, który wywołuje emocje, zaciekawienie, a czasem i ciarki na plecach. Zwłaszcza wtedy, gdy to nie ty zaproponowałaś ten układ. Tylko on. A ty chcesz być nowoczesna. Chcesz być otwarta. Ale serce robi się małe, kiedy myślisz, że dziś śpi u niej. Nie, to nie będzie poradnik z pozycji eksperta od poliamorii. To będzie tekst dla niej – kobiety, która się zastanawia, zanim zgodzi się na coś, co może być wbrew niej.
Zaskakująco często decyzja o otwartości nie wynika z filozofii. Nie z książek o wolności i miłości bez granic. Ale z lęku. Przed utratą. Przed samotnością. Przed tym, że on odejdzie.
Psycholożka Violetta Nowacka, z podcastu „Przypadki miłosne”, zauważa, że kobiety, które zgadzają się na związek otwarty, często nie robią tego z poczucia siły. Robią to z rozpaczy. Z braku innej opcji. A potem udają przed sobą, że wszystko jest w porządku. I to właśnie najpierw warto sprawdzić: czy to naprawdę mój wybór? Czy tylko reakcja obronna?
Zazdrość nie jest porażką
Zanim podpiszesz się pod „umową” na trójkątną relację, zapytaj siebie: jak reagujesz na myśl, że on idzie do innej? Czy w wyobraźni robisz sobie herbatę i czytasz książkę, czy może boli cię brzuch?Bo otwartość to nie tylko układ. To emocjonalna rzeczywistość. W której pojawia się zazdrość. Porównania. Nocne pytania: czy do niej mówi tak samo? Czy u niej się bardziej śmieje?
Zazdrość nie czyni cię słabą. – Ona mówi: „to dla mnie ważne”. Zamiast ją tłumić, warto się jej przyjrzeć. Nie z pozycji wstydu, ale czułości do siebie – tłumaczy Violetta Nowacka.
Czy wiesz, gdzie są twoje granice?
Związek otwarty wymaga ogromnej samoświadomości. I bardzo konkretnych ustaleń: co wolno, czego nie. Z kim się dzielicie informacjami. Jak wygląda intymność. Co oznacza „uczciwość”.Ale zanim zaczniesz układać zasady, warto odpowiedzieć sobie: czy ja w ogóle tego chcę? Czy tylko się dostosowuję?
Bo jeśli granice wyznacza tylko druga strona, a ty zaciskasz zęby – to nie jest otwartość. To poświęcenie siebie w imię czyjejś wolności.
Jeśli już się zgadzasz – zgódź się jako cała TY
Niektóre kobiety czują się dobrze w związkach otwartych. Bo naprawdę ich chcą. Nie z lęku. Nie z poczucia „muszę być nowoczesna”. Ale z dojrzałego pragnienia bliskości bez wyłączności.– Kluczem jest uczciwość wobec siebie. Jeżeli twoje ciało mówi „nie”, jeżeli budzisz się z bólem w żołądku, jeżeli wieczory w samotności są torturą – to nie jesteś w związku otwartym. Jesteś w związku wbrew sobie – mówi Violetta.
„Zostań” to nie zawsze miłość. Czasem to pułapka
Jeśli zgadzasz się na związek otwarty tylko po to, by on został – zatrzymaj się. Zostać można z różnych powodów. Ale czy warto siebie zgubić po drodze? Nie musisz być „nowoczesna” kosztem duszy. Twoje emocje są tak samo ważne jak jego potrzeby. Twoje „nie” może być największym aktem miłości – do siebie.
Podsumujmy: 7 pytań, które warto sobie zadać zanim powiesz „tak”
1. Czy to mój pomysł, czy jego?
2. Czy myśl o nim z kimś innym mnie boli?
3. Czy mam przestrzeń, by mówić o swoich emocjach?
4. Czy jesteśmy równi w tej decyzji?
5. Czy mam alternatywę – czy to jedyny sposób, by go nie stracić?
6. Czy potrafię powiedzieć „stop”, jeśli poczuję się źle?
7. Czy moje ciało i serce czują zgodę?
Jeśli choć na kilka z nich odpowiedź brzmi: „nie wiem” lub „chyba nie” – to jeszcze nie czas na zgodę. To czas na refleksję. I rozmowę – ze sobą. Może z terapeutką. Może z zaufaną przyjaciółką. Może z odcinkiem podcastu. Bo prawdziwa bliskość zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy wierne sobie. Nawet jeśli oznacza to pójście w inną stronę niż ON.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Otwarty związek. „ (kliknij, żeby posłuchać: . Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

