Ex, który siedzi w głowie jak piosenka z radia

Są takie piosenki, które człowiek słyszy raz i nie może się ich pozbyć z głowy. I nieważne, czy były genialne, czy kompletnie kiczowate – one po prostu siedzą tam jak sublokator bez umowy. Z byłymi partnerami bywa podobnie. Czasem ona już wie, że to się skończyło, nawet wyrzuciła jego rzeczy, ale on… wciąż mieszka w jej myślach, robi sobie kawę w kuchni wyobraźni i podkrada emocje.

To proste i jednocześnie bardzo skomplikowane. Głowa zapamiętuje emocje mocniej niż fakty. Ona może pamiętać, jak na nią patrzył w lipcu 2019 roku, kiedy jechali razem na rowerach, a zupełnie wyprzeć z pamięci fakt, że dwa tygodnie później pokłócili się o to, kto ma wyrzucić śmieci. Mózg uwielbia wspomnienia, które pachną dopaminą i oksytocyną – i będzie je odtwarzał, nawet jeśli rozsądek bije na alarm.

Mit „idealnego ex”
Każda z nas ma w sobie takiego małego reżysera, który potrafi zrobić z montażu najnudniejszego filmu romantyczny hit. Wytnie awantury, zostawi pocałunki w deszczu. I wtedy ex wydaje się nie tyle człowiekiem z krwi i kości, ile mitem, do którego ona tęskni. Problem w tym, że tęskni do swojej wersji tej osoby, a nie do realnego człowieka.
Myślenie o ex jest jak scrollowanie Instagrama. To działa podobnie – niby wiesz, że tracisz czas, ale jednak ciągnie cię, żeby jeszcze raz zobaczyć, co tam nowego. Ona sprawdza, czy on dodał coś na Facebooka, czy zmienił zdjęcie profilowe, czy przypadkiem nie polubił jej posta. To jest uzależnienie od „mikrodawek” nadziei – może się odezwie, może zatęskni, może coś się zmieni. A mózg reaguje na te małe bodźce jak na cukier – chce więcej.

Dlaczego trudno zamknąć drzwi?
Bo to nie tylko kwestia serca, ale i ego. Ona chce wierzyć, że była kimś wyjątkowym, że on też czuje ten brak. I dopóki ma w głowie jego obraz, dopóty czuje, że ich historia jeszcze jakoś trwa. Problem w tym, że to trochę jak trzymanie zepsutego mleka w lodówce – niby sentyment, ale jednak w końcu zaczyna śmierdzieć.

W takim razie, jak wyrzucić ex z głowy?
Po pierwsze – zero kontaktu. Tak, wiem, brzmi to jak banał z poradnika, ale działa. Po drugie – odcięcie źródeł bodźców: nie podglądać jego profilu, nie pytać wspólnych znajomych, nie „przypadkiem” przechodzić obok jego ulubionej kawiarni. Po trzecie – stworzyć nowe wspomnienia, które przykryją stare. Bo pamięć jest jak ogród – jak się jej nie pielęgnuje, zarastają ją chwasty przeszłości.

Prawda, która czasem boli
Jeśli ona nie może przestać o nim myśleć, to może wcale nie tęskni za nim, tylko za sobą z tamtego czasu – młodszą, może bardziej zakochaną, bardziej beztroską. I to jest lekcja: nie zawsze trzeba odzyskać człowieka. Czasem trzeba odzyskać siebie. Były partner w głowie to nie jest dowód na wielką miłość. To raczej znak, że umysł lubi grać w stare płyty, nawet jeśli są porysowane. I że czasem jedynym sposobem na pozbycie się natrętnej melodii jest włączenie innej – nowej, lepszej, własnej.

TEKST: Violetta Nowacka, Anna Skoczek
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Nie mogę przestać myśleć o byłym” (kliknij, żeby posłuchać) Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.