Wymyśliłaś, to masz! Jak zamawiamy sobie związki

Zabawne, że największe katastrofy miłosne nie rodzą się z braku szczęścia, ale z braku szczerości wobec samej siebie. Ile razy ona mówiła głośno lub tylko w myślach: „Ja chcę tylko lekkiego romansu, nic poważnego”? Wszechświat notował to skrzętnie, po czym podsuwał jej dokładnie to, o co poprosiła. Problem zaczynał się w chwili, gdy ciało dostało swoje, a serce nagle zapragnęło więcej.

Wyobraź sobie, że siadasz w restauracji i mówisz: „Poproszę frytki i colę”. Kelner kiwa głową, odchodzi i za chwilę wraca z tacką pełną fast foodu. A ty nagle robisz zdziwioną minę i oburzasz się: „Ale ja chciałam trzydaniową kolację, świece i wino!”. No cóż – nie mówiłaś tego wcześniej, więc dostałaś dokładnie to, co zamówiłaś. Tak właśnie działają nasze intencje w relacjach. Jeśli na pierwszej randce albo jeszcze wcześniej w głowie postanowisz: „Potrzebuję niezobowiązującego seksu, nic więcej”, to wiedz, że życie zapisuje to w notesie. A potem z rozbrajającą konsekwencją przysyła ci mężczyznę, który jest świetny w łóżku, ale kompletnie nie nadaje się do życia codziennego, wspólnych planów czy budowania domu.

Romans to nie inwestycja długoterminowa
Problem zaczyna się wtedy, gdy ona – ta sama, która tydzień wcześniej twierdziła, że „potrzebuje tylko trochę zabawy” – nagle zauważa, że się zakochała. Serce zaczyna grać w innym rytmie, ciało tęskni, a myśli lecą w stronę wspólnej przyszłości. Tylko że jej partner wciąż jest dokładnie tym, na co się umówiła: epizodem, fajną przygodą, uśmiechem w piątkowy wieczór. To trochę jak kupowanie biletu na film komediowy i oczekiwanie, że nagle w połowie stanie się dramatem romantycznym. Nie stanie się. Scenariusz już jest napisany.

Uważaj, czego sobie życzysz
Kobiety często nie doceniają mocy swoich myśli. A tymczasem one działają jak niewidzialne magnesy. To, co powtarzasz sobie w głowie, staje się twoją intencją, a twoja intencja prędzej czy później zamienia się w realne doświadczenie. Mówisz: „Facet tylko do seksu”? Proszę bardzo, oto on – przystojny, charyzmatyczny, ale absolutnie niegotowy na miłość. I wtedy pojawia się złość: „Dlaczego los dał mi takiego drania?”. No cóż, bo taki był twój wybór. To ty otworzyłaś drzwi dla tej historii.

Serce kontra głowa
Największy dramat zaczyna się wtedy, gdy głowa zamawia jedno, a serce marzy o czymś innym. Bo serce zawsze chce wyjątkowości. Nie ma w nim miejsca na „zobaczymy, jak będzie”. Serce chce bliskości, chce poczucia, że ona jest jedyna. I kiedy nagle odkrywa, że wybrała sobie partnera „na pół gwizdka”, reaguje rozczarowaniem, a czasem nawet rozpaczą. To właśnie wtedy pojawia się znane z życia zdanie: „Ale ja się zakochałam, a on chciał tylko seksu…”. I prawda jest bolesna: przecież dokładnie na to się zgodziłaś.

Nie rób z intencji żartu
Prawo przyciągania nie zna ironii ani żartów. Nie da się powiedzieć: „Chcę tylko niezobowiązującej relacji, haha, tak naprawdę mam nadzieję, że się w nim zakocham”. Wszechświat nie słyszy tego „haha”. Słyszy tylko pierwszą część i działa jak wierny kelner: realizuje zamówienie. Dlatego tak ważne jest, żeby zatrzymać się przed wejściem w nową relację i naprawdę zapytać samą siebie: czego chcę? Czy to ma być szybki romans, czy może chcę budować coś, co przetrwa dłużej niż kilka randek?

Miłość lubi jasność
Intencja to nie tylko słowo, to energia. A energia, którą wysyłasz, zawsze wraca. Jeśli chcesz miłości, powiedz to wprost – najpierw sobie, a potem jemu. Jeśli chcesz tylko seksu, miej świadomość, że to może się skończyć na seksie i niczym więcej. Najgorsze, co można zrobić, to oszukiwać siebie i oczekiwać, że życie magicznie zmieni zasady gry. Bo życie jest sprawiedliwe do bólu: daje ci dokładnie to, co wymyśliłaś.

Wybieraj mądrze. Nie ma nic złego w romansach. Nie ma nic złego w seksie bez zobowiązań. Tak samo, jak nie ma nic złego w marzeniu o miłości, małżeństwie czy dzieciach. Ale błąd zaczyna się wtedy, gdy mieszasz te porządki i oczekujesz, że z fast foodu nagle zrobi się pięciodaniowa uczta. Dlatego zanim powiesz „tak” kolejnemu mężczyźnie, zatrzymaj się i spytaj: co naprawdę chcę zamówić? Bo jeśli wymyśliłaś, to prędzej czy później – dostaniesz.

TEKST: Violetta Nowacka, Anna Skoczek
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Wam się to, co robimy i lubicie nas słuchać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Wymyśliłaś, to masz!” (kliknij, żeby posłuchać) Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.