Każda z nas choć raz w życiu poczuła się jak dyżurna ratowniczka świata. Gotowa pomagać, wspierać, dawać z siebie wszystko – aż do ostatniej kropli energii. Brzmi szlachetnie? Owszem, tylko że w pakiecie dostajemy zmęczenie, frustrację i samotność. A przecież w relacjach nie chodzi o to, by nieustannie rozdawać, ale by też umieć… przyjąć.
Ona zawsze była „tą dobrą”. Pożyczy koleżance kasę, przypilnuje dzieci sąsiadki, zrobi trzy ciasta na rodzinny obiad i jeszcze z uśmiechem powie: „ależ to żaden problem!”. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy nikt nie zauważa, że ta kobieta wcale nie jest robotem wielofunkcyjnym. I że jej „dawanie” to często forma cichej waluty – za akceptację, uwagę, miłość. Bo przecież łatwiej jest dawać, niż zatrzymać się i powiedzieć: „ja też potrzebuję”.
Branie bez poczucia winy
Przyjmowanie kojarzy się z egoizmem. Ile razy słyszałaś w głowie ten głos: „nie wypada”, „będą myśleć, że jestem roszczeniowa”? A przecież przyjęcie pomocy, komplementu czy nawet filiżanki kawy od kogoś, to nie jest kradzież. To komunikat: „widzę, że chcesz się ze mną podzielić – i ja to doceniam”. Gdy Ona umie przyjąć, daje drugiemu człowiekowi radość dawania. To dopiero jest równowaga!
Gdzie kończy się poświęcenie, a zaczyna sabotaż
Jest różnica między zdrowym dawaniem a rozdawaniem siebie w kawałkach. Pierwsze buduje, drugie rujnuje. Bo jeśli Ona ciągle rezygnuje z własnych potrzeb, to w pewnym momencie staje się niewidzialna. A niewidzialne kobiety – choć często uśmiechnięte – mają w środku pustkę. I wtedy pojawia się żal: „dlaczego nikt nie widzi, jak bardzo się staram?”.
Równowaga – najseksowniejsza cecha w związku
Nie bielizna z koronki, nie perfekcyjny makijaż, tylko właśnie to: równowaga w relacji. Kobieta, która umie zarówno dawać, jak i brać, staje się partnerką, a nie opiekunką. W związku to ogromna różnica. Bo partner nie szuka w nas kolejnej mamy, tylko kogoś, z kim można wymieniać się energią. I ta wymiana – daję i biorę – jest jak taniec, który napędza namiętność i bliskość.
Małe kroki w stronę przyjmowania
Nie musisz od razu zmieniać swojego życia o 180 stopni. Zacznij od drobiazgów: przyjmij komplement bez tłumaczeń, powiedz „tak” na propozycję pomocy, pozwól sobie na odpoczynek, zamiast po raz kolejny ratować świat. To właśnie te małe gesty uczą, że branie nie jest słabością, ale prawem.
Recepta na zdrową relację
Kiedy Ona uczy się brać, jej życie nabiera innej jakości. Przestaje być bohaterką na wiecznym dyżurze, a staje się kobietą, która potrafi czerpać i obdarzać. I wtedy w związku pojawia się to, co najcenniejsze: przepływ. Taki, w którym każdy daje i każdy bierze – bez rachunków i wyrzutów sumienia.
TEKST: Violetta Nowacka, Anna Skoczek
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Wam się to, co robimy, lubicie nas słuchać i czytać, możecie postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Jak nauczyć się brać?” (kliknij, żeby posłuchać)Podcast dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

