Czasem miłość bywa bajką, ale nie każda bajka kończy się dobrze. Zwłaszcza ta o wiecznym chłopcu, który potrafi oczarować, rozbawić i… zniknąć bez śladu. „Piotruś Pan” to nie tylko literacka metafora, ale psychologiczny portret mężczyzny, który nie dorósł do odpowiedzialności. Przyjrzyjmy się temu zjawisku z przymrużeniem oka i nutką powagi – żeby żadna z nas nie musiała więcej robić za jego mamusię.
Piotruś Pan uwielbia robić wrażenie. Nie zdziwi cię jego profil na Tinderze – zdjęcia na motorze, w drogiej restauracji, z kieliszkiem wina, z psem (najlepiej cudzym, ale ładnym). Opis? Bez bagażu, wolny duch, lubię żyć pełnią życia. Zero żon, zero dzieci, a do tego duma z tego faktu tak wielka, że aż rozsadza ekran.
To nie jest przypadek – to strategia
Bo Piotruś Pan musi błyszczeć. Błysk to jego tlen. Jeśli ma gadżet, musi być najlepszy; jeśli ubranie, to modne; jeśli rozmowa – to oczywiście o nim samym. Jego życiową dewizą jest przyciągać spojrzenia i rozświetlać towarzystwo swoją osobą. Ale nie łudź się – w tej feerii barw nie znajdziesz miejsca dla siebie, chyba że w roli zachwyconej widzki.
Randka jak wakacje – życie jak rachunek za prąd
Bycie z Piotrusiem Panem na początku przypomina urlop na Malediwach. Jest wesoło, ekscytująco, czas płynie na rozmowach o marzeniach, przygodach i planach na kolejny weekend. Seksownie, beztrosko, intensywnie. Problem w tym, że życie to nie niekończące się wakacje. W życiu zdarzają się awarie pralki, choroby rodziców, opłaty za mieszkanie i dzieci budzące się o drugiej w nocy. A Piotruś Pan wtedy znika – czasem fizycznie, częściej emocjonalnie. Albo dostaje ataku „alergii na powagę” i ucieka w żarty, PlayStation, gitarę czy skoki spadochronowe. I wtedy okazuje się, że jedyne, na co można liczyć, to własna zaradność. Bo on zawsze znajdzie powód, żeby nie być tym, kto zapłaci rachunek – dosłownie i metaforycznie.
Mały książę czy duży egoista?
Lubimy romantyzować jego wdzięk – że wrażliwy, że dziecko w sercu, że potrzebuje czułości. I trochę w tym prawdy. Piotruś Pan rzeczywiście nosi w sobie stare rany. Wczesne doświadczenia braku bezpieczeństwa, niedostępnej emocjonalnie matki lub ojca mogą skutkować tym, że każda próba bliskości boli. Ale to nie jest bajka o skrzywdzonym chłopcu, którego uleczy twoja miłość. To historia o dorosłym, który nie chce lub nie potrafi nad sobą pracować. Bo jeśli coś działa – po co to zmieniać? A jego strategia jest wygodna. Otacza się ludźmi, którzy go wyręczają, usprawiedliwiają, niosą na plecach. On sam będzie mówił o sobie w samych superlatywach. Jeśli coś nie wyjdzie – wina zawsze spadnie na ciebie, na pracodawcę, na świat. On – zawsze niewinny, zawsze wolny duch. To nie ma nic wspólnego z niewinnością dziecka. To dość wyrachowany sposób na uniknięcie odpowiedzialności.
Uwodziciel, który ucieka przed bliskością
Co przyciąga kobiety do Piotrusia Pana? Przede wszystkim jego entuzjazm, radość życia, energia. Czuje się z nim młodo, lekko, zabawnie. Nie musisz być smutna ani poważna – dopóki i on nie musi. Ale wystarczy jedna poważna rozmowa – o uczuciach, wspólnych planach, kredycie hipotecznym – i czar pryska. Bo Piotruś Pan panicznie boi się bliskości. A bliskość to nie tylko czułe słowa i seks. To również odpowiedzialność, dzielenie ciężaru, wzajemne wspieranie się w kryzysach. Piotruś Pan nie zna tej umiejętności. Uciekając od bólu, który kiedyś przeżył, unika więzi jak ognia. A kiedy już powiesz mu, że potrzebujesz czegoś więcej, prawdopodobnie usłyszysz, że „przesadzasz”, że „dusisz go”, że „to za wcześnie” – nawet jeśli jesteście razem od lat.
Psychologia, nie bajka
Owszem, „Piotruś Pan” to określenie potoczne, ale psychologia zna różne formy takiego funkcjonowania. To mogą być cechy narcystyczne – zakochanie w sobie, potrzeba bycia w centrum uwagi, brak odpowiedzialności. Bywa też histrioniczna osobowość – teatralność, flirt, przesada, ale żadnej głębi w relacji. Są przypadki bardziej skomplikowane – epizody manii w chorobie afektywnej dwubiegunowej, kiedy człowiek czuje się niezwyciężony, uwodzi świat, a potem znika w depresji. Ale niezależnie od diagnozy – efekt dla partnerki jest często podobny. Samotność. Rozczarowanie. Uczucie, że wszystko było pięknie do pierwszego kryzysu.
Ale przecież bywa z nim tak wesoło!
Tak, nie da się zaprzeczyć – Piotruś Pan potrafi rozbawić. Jest uroczy, kreatywny, często bardzo inteligentny. Seksowny w tym swoim luzie. Ale to trochę tak, jakby zamieszkać w wesołym miasteczku. Świetnie na weekend. Fatalnie na codzienność. Bo codzienność wymaga sprzątania po imprezie, płacenia za prąd i rozmów o planach. A Piotruś Pan – nie znosi tych tematów. Kiedy je poruszysz, zrobi się chłodno. Albo wręcz opuści cię wtedy, kiedy będziesz go najbardziej potrzebować. To wcale nie znaczy, że trzeba go nienawidzić czy oceniać z pogardą. Ale dobrze znać jego schemat, żeby nie dać się złapać w pułapkę myślenia: „Może tym razem to będzie coś więcej”.
Czy jest nadzieja?
A co, jeśli kochasz Piotrusia Pana? Jeśli masz nadzieję, że zmieni się dla ciebie? Mam złą i dobrą wiadomość. Zła jest taka, że większość Piotrusiów Panów nie ma motywacji, żeby się zmieniać. To nie działa, kiedy kobieta przeprowadza na nim diagnozę i mówi: „Musisz iść na terapię”. On najczęściej nie uważa, że coś jest nie tak. Bo jego strategia przynosi mu zyski. Dobra wiadomość? Terapia działa. Ale tylko jeśli on sam tego zechce. Bo nawet najbardziej zatwardziały „Piotruś” może nauczyć się odpowiedzialności i bliskości – pod warunkiem, że przestanie przed nimi uciekać. Nigdy nie jest za późno, żeby spróbować.
Bajki dla dorosłych
„Piotruś Pan” to nie demon ani potwór. To człowiek z własną historią, często bolesną. Ale jeśli masz wrażenie, że w twoim salonie biega dorosły chłopiec w czapeczce z piórkiem, który mówi, że chce się tylko bawić. Zastanów się, czego ty chcesz od życia. Bajki są piękne – ale na dłuższą metę dobrze jest jednak mieszkać w domu, w którym jest światło, ciepło i ktoś, kto zapłaci rachunek razem z tobą.
Jeśli chcesz o tym pogadać, podaj ten tekst dalej, podrzuć link do naszego podcastu „Przypadki miłosne”. Bo niejedna z nas zna jakiegoś Piotrusia Pana. A rozmowa o tym to pierwszy krok, żeby zrozumieć, wybaczyć – albo zrobić sobie prezent i powiedzieć „dość”.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Piotruś Pan” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

