Samotność – słowo, które wiele kobiet wypowiada szeptem, a jeszcze więcej woli przemilczeć. Niby mamy przyjaciółki, dzieci, współpracowników, a jednak w środku coś zgrzyta, coś drży. Czujemy się przezroczyste, niewidziane, jakby ktoś zgubił instrukcję do naszej duszy. Nie napiszemy Wam jak pozbyć się samotności na zawsze, ale jak ją oswoić, zrozumieć i może – przekuć w coś dobrego.
Zacznijmy od małej rewolucji w głowie. Samotność nie oznacza, że coś z Tobą nie tak. To nie jest kara ani etykieta. To informacja o tym, że czegoś brakuje. Że Twoje potrzeby – bliskości, bycia wysłuchaną, zauważoną – są niezaspokojone. Czasem samotność sygnalizuje, że tkwisz w relacji, która Cię nie karmi. Czasem mówi o tym, że oddaliłaś się od siebie. I choć to bolesne, warto sobie powiedzieć, że jeśli czuję się samotna, znaczy, że potrzebuję więcej miłości – nie tylko od innych, ale także i od siebie.
Samotność w relacji boli inaczej
W odcinku podcastu o relacjach i związkach „Przypadki miłosne” pt. „Samotność” padło zdanie: „Lepiej być samą niż samotną w relacji”. To niby oczywiste, ale jakże często zapominamy, że obecność drugiej osoby w domu nie równa się obecności w naszym sercu. Jeśli jesteś w związku, a czujesz się niewidzialna, lepiej się zatrzymaj. Czy on naprawdę słucha, gdy mówisz? Czy dopytuje, jak minął Ci dzień? Czy zauważa, że znowu nie śpisz? Jeśli nie, to nie jesteś w relacji. Jesteś w układzie, w którym sama prowadzisz dialog.
Samotność jako reset emocjonalny
Nie każda samotność jest wrogiem. Czasem to pauza, której potrzebujesz, żeby usłyszeć swój wewnętrzny głos. Zamiast z nią walczyć, usiądź z nią na chwilę. Zapytaj ją o to, co próbuje Ci powiedzieć? Może okaże się, że chcesz wrócić do dawnych pasji? Może tęsknisz za relacjami z kobietami, które znają Twoje prawdziwe ja? Może czas na nowe rytuały – codzienne spacery bez telefonu, zapisywanie snów, medytację z kubkiem herbaty?
Nie czekaj na rycerza – sama wyjdź po siebie
Wielu z nas nadal podskórnie wierzy, że ktoś przyjdzie i tę samotność z nas zdejmie jak za ciasny płaszcz. Ale to nie działa. Owszem, możemy spotkać cudownych ludzi, zakochać się, odbudować relacje. Ale wcześniej warto spotkać się… z sobą. Zrób coś tylko dla siebie – idź na masaż, naucz się tańca brzucha, napisz list do siebie sprzed 10 lat. To nie banały. To mikrogesty, które pokazują, że zasługujesz na uwagę, nawet swoją.
Nie wstydź się mówić o tym głośno
W naszym społeczeństwie samotność to tabu. Szczególnie dla kobiet, bo przecież słyszą od innych, że są atrakcyjne, albo nie są samotne, bo przecież mają dzieci i do tego wcale nie wyglądają na samotne. No właśnie – samotność nie ma twarzy. Czas ją odczarować. Powiedz przyjaciółce, że czujesz się samotna. Powiedz terapeucie. Albo powiedz… sobie. Samotność traci moc, kiedy staje się rozmową. Wtedy przestaje być potworem w szafie, a staje się czymś, co można ogarnąć. Dotrzyj do jej źródła, znajdź swoje potrzeby i zaproś do siebie więcej ciepła.
Samotność nie musi być stałym lokatorem
Samotność może być chwilowym współlokatorem. Może pojawić się po rozwodzie, po przeprowadzce, po zbyt długim milczeniu. Ale nie musi z Tobą mieszkać na zawsze. Możesz jej podziękować i otworzyć okno – na nowe relacje, na siebie, na świat. Nie jesteś jedyna. Nie jesteś dziwna. Jesteś kobietą, która odważyła się przyznać, że czegoś jej brakuje, a to pierwszy krok do zmiany. Reszta – przyjdzie, gdy zaczniesz widzieć siebie.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Samotność” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

