O desperacji, która wygląda jak miłość, ale nią nie jest

Zdesperowana miłość to nie to samo co prawdziwa miłość. To uczucie zrobione na szybko – z braku cierpliwości, z głodu emocjonalnego, z czułostkowego głodu. A głód, jak wiemy, jest złym doradcą. Nawet w kuchni, a co dopiero w sypialni czy w życiu.

Są kobiety, które mylą romantyzm z nieustannym czekaniem na wiadomość, która nie przychodzi. Albo z akceptowaniem okruchów uwagi. Zgodą na to, że on przychodzi tylko wtedy, kiedy mu wygodnie, a wychodzi zawsze, gdy pojawi się coś ciekawszego. I mówią wtedy, że może on taki jest… Może to ja jestem zbyt wymagająca? Nie, kochana. Ty nie jesteś wymagająca, Ty jesteś głodna. Tak głodna czułości, że godzisz się na byle co. Na telefon raz w tygodniu. Na relację bez definicji. Na seks, który nie kończy się przytuleniem, tylko jego milczeniem. I to właśnie jest desperacja. Nie szloch przy filmie o Bridget Jones, tylko decyzja, że zrobisz wszystko, byle nie być sama. Nawet jeśli tym wszystkim będzie własna krzywda.

Samotność to nie klęska. Nie każda cisza jest pusta
Społecznie nauczyłyśmy się bać samotności. Tego, że przy stole będzie tylko jedno nakrycie, że nikt nie poda herbaty, że nikt nie zapyta, jak minął dzień. Tyle że samotność to nie dramat. Samotność to przestrzeń, w której możesz usłyszeć samą siebie. To powrót do własnych myśli. Do potrzeb. Do ciała, które nie musi się napinać w obecności kogoś, kto nie zna Twoich granic. Są obok nas kobiety, które są same, ale nie samotne. Które z wyboru nie wchodzą w układy typu „on jest niedostępny emocjonalnie, ale ma fajne ramiona”, „on nie wie, czy chce związku, ale świetnie całuje”. I wiecie co? Te kobiety emanują spokojem. Są sexy nie przez makijaż, tylko przez brak desperacji.

Miłość to nie casting. Nie musisz zasługiwać
– Często, gdy rozmawiam z kobietami, które od lat tkwią w relacjach bez przyszłości, słyszę, że może on kiedyś zrozumie, co stracił. – opowiada Violetta Nowacka, psycholożka z podcastu o miłości i relacjach „Przypadki miłosne” – I wtedy mam ochotę zapytać, czy to ONA wie, co traci codziennie, będąc z kimś, kto jej nie wybiera? – dodaje. Desperacja sprawia, że zaczynamy błagać o resztki. Przestajemy być królowymi swojego życia, a stajemy się petentkami. A przecież miłość to nie konkurs piękności ani talent show. Nie trzeba nic udowadniać, popisywać się, zasługiwać. Wystarczy być. Ale żeby ktoś pokochał nas naprawdę, musimy najpierw pokochać siebie na tyle mocno, by nie godzić się na związki na przeczekanie.

Zakochana w sobie = wolna od desperacji
Być może to najtrudniejsza miłość — ta do siebie. Ale gdy już się wydarzy, coś się zmienia. Przestajesz dzwonić do tych, którzy nie oddzwaniają. Przestajesz pisać do tych, którzy milczą. Przestajesz planować życie wokół nieobecności i sama zaczynasz żyć. Tak po prostu. Nie jesteś desperatką, jeśli jesteś w związku. Nie jesteś nią, jeśli szukasz miłości. Jesteś nią wtedy, gdy przestajesz być dla siebie ważna i gdy dajesz wszystko, by dostać cokolwiek. Gdy godzisz się na mniej, niż zasługujesz, bo boisz się, że nie będzie nic.

Ale przecież jesteś już wszystkim, czego potrzebujesz, prawda?

jeśli nie…możesz to osiągnąć w psychoterapii.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Desperatki” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.