Kiedy zakochujemy się, rzadko zakochujemy się od razu w człowieku. Częściej – w obrazie, który sobie o nim stworzyliśmy. Ten reportaż to historia kobiety, która przez lata była w związku z kimś, kto – jak mówi – był idealny. Tylko że ten ktoś nigdy tak naprawdę nie istniał. A miłość? Miłość była prawdziwa. Tylko adresat był fikcyjny.
Zobaczyłam go i… dopisałam resztę
Magda poznała Marka na wieczorku poetyckim w Poznaniu. On czytał Rilkego, miał okulary w cienkich oprawkach i mówił o zaufaniu jakby rozumiał wszystko, co nigdy nie zostało wypowiedziane.– Pomyślałam: „Oto on. Wrażliwy mężczyzna, który mnie naprawdę zrozumie. Nikt dotąd tak nie patrzył.”Problem w tym, że spojrzenia są jak zwiastuny filmów. Czasem pokazują tylko to, co chcemy zobaczyć.
Był idealny. Ale tylko w mojej wersji scenariusza
Zaczęli się spotykać. Marek milczał, a Magda… dopowiadała. Gdy nie komentował jej decyzji o zmianie pracy, brała to za szacunek do jej niezależności. Gdy nie dopytywał, jak się czuje po rozmowie z matką, uznawała, że nie chce być natarczywy.– On był dokładnie taki, jakim chciałam go widzieć. A ja byłam mistrzynią montażu. Wycinałam fragmenty rzeczywistości i sklejałam z nich idealną wersję mężczyzny.
Miłość? A może autoiluzja z domieszką samotności
Z czasem jednak zaczęło się coś psuć. Kiedy Magda zachorowała, Marek nie przyjechał do szpitala. Przysłał SMS: „Trzymam kciuki, dasz radę”. Gdy powiedziała, że tęskni, odpowiedział: „Ja też jestem bardzo zmęczony”. I wtedy zaczęło do niej docierać, że Marek nigdy nie był tym, za kogo go brała.– Ja naprawdę go kochałam – mówi dziś. – Ale jego oczami widziałam siebie. Nie jego. Tylko własną potrzebę miłości.
Związek z wyobrażeniem jest wygodny. Dopóki nie trzeba się do niego przytulić
Magda przyznaje, że długo broniła tej relacji. Tłumaczyła jego brak zaangażowania problemami w pracy. Jego chłód – traumą z dzieciństwa. Ale prawda była bardziej bolesna i bardziej wyzwalająca:– Ja się po prostu zakochałam w kimś, kogo stworzyłam z kawałków marzeń, tęsknot i projektów. Marek nigdy nie był tym facetem. On był – i nadal jest – sobą. A ja mu przypisałam scenariusz, którego nigdy nie czytał.
Przebudzenie – czyli kiedy znika on, a wracasz ty
Rozstali się w cichym porozumieniu. Bez kłótni, bez dramatów. Ale z trzęsieniem ziemi w sercu.– Po rozstaniu miałam wrażenie, że nie straciłam Marka. Straciłam tę część siebie, która bardzo chciała wierzyć, że ktoś mnie dopełni. I w tym sensie to była strata… ale też zysk.
Dziś Magda jest w innym związku. Mówi, że nie jest idealny. Ale jest prawdziwy. Są dni, kiedy nie rozumieją się zupełnie. I są takie, kiedy wystarczy jedno spojrzenie.– I teraz wiem – mówi z uśmiechem – że ten, kogo kocham, naprawdę istnieje.
Podsumowanie:
Miłość do wyobrażenia może być piękna. Ale prawdziwa miłość zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy pisać cudzy scenariusz i zaczynamy słuchać. Gdy przestajemy mówić: „on powinien być taki”, a zaczynamy pytać: „kim ty naprawdę jesteś?”.
📣 Podaj dalejJeśli kiedykolwiek kochałaś kogoś, kto istniał tylko w twojej głowie – wiedz, że nie jesteś sama.A jeśli chcesz poznać więcej takich historii, posłuchaj podcastu Przypadki Miłosne.Bo każda z nas była kiedyś zakochana w wyobrażeniu.
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Zakochani w wyobrażeniach” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

