Dlaczego nie rozumiemy kobiet, które nie chcą być całowane

Mówimy o zgodzie na seks, ale rzadziej o zgodzie na całusa. O tym, że „nie” może znaczyć „daj mi czas”, a „może” – naprawdę oznacza niepewność. Nie umiemy słuchać ciała kobiety, która nie chce być dotykana, nawet jeśli patrzy z miłością. Ten esej jest o tych, które nie reagują spektakularnie, a jednak czują wszystko bardzo głęboko.

Ciało kobiety nie jest oczywistością
Wciąż jeszcze zakładamy, że jeśli kobieta nas kocha, to chce być całowana. Jeśli chodzi na randki – to zgadza się na dotyk. Jeśli się uśmiecha – to może już ją objąć. Tymczasem ciało kobiety nie jest „domyślnym przyzwoleniem”. Ciało kobiety to jej własny język, często subtelny, milczący, nienachalny.Ale my nie uczymy się go słuchać. Uczymy się zakładać.

„To tylko buziak” – naprawdę?
To „tylko” przytulenie. To „tylko” trzymanie za rękę. Tak często to słyszymy. Ale dla niektórych kobiet każdy fizyczny gest to ogromne przeżycie. To nie jest gra w dystans czy test lojalności. To wewnętrzny głos, który mówi: 'nie teraz’. Albo: 'najpierw zrozum mnie’. Wbrew pozorom, to nie jest oziębłość. To czasem głęboka zmysłowość, ale wyrażana inaczej.

Czy ona ma problem?
Czy z kobietą, która nie chce być całowana, jest coś nie tak? A może z nami jest coś nie tak, skoro potrzebujemy potwierdzenia czułości fizycznej, żeby poczuć się kochanymi? Może miłość bez dotyku jest dla nas zbyt trudna do przyjęcia?A przecież są kultury, w których dotyk publiczny jest tabu. Są religie, które uznają kontakt fizyczny tylko za akt głębokiego znaczenia. To, że kobieta w Europie XXI wieku mówi „wolę dystans”, nie czyni jej dziwną. Czyni ją sobą.

Kobieta nie ma obowiązku „dać się lubić”
W naszym społecznym imaginarium kobieta powinna być przyjemna, miękka, otwarta, ciepła. Najlepiej łatwa w obsłudze emocjonalnej i fizycznej. A co, jeśli Ona taka nie jest? Co jeśli jest spokojna, introwertyczna, czasem szorstka, nieprzewidywalna w uczuciach? Czy to oznacza, że coś z nią nie tak?Nie. To znaczy tylko, że jest kobietą społecznie niewygodną – a więc… często bardziej autentyczną.

Odmowa czułości to nie odmowa człowieka
W wielu związkach dochodzi do nieporozumień, kiedy Ona nie chce się przytulać albo nie odpowiada pocałunkiem. On myśli, że coś jest nie tak. Że nie kocha, że oddala się, że coś ukrywa. Tymczasem dla niektórych kobiet odmowa czułości fizycznej nie ma nic wspólnego z uczuciami. Ma związek z samopoczuciem, z energią, z przestrzenią.I właśnie tutaj dojrzała relacja się zaczyna: w rozmowie, a nie w narzuceniu się.

Dlaczego „mimozy” są ważne społecznie?
Bo pokazują, że jest wiele sposobów przeżywania kobiecości. Że nie trzeba być seksowną, otwartą, wiecznie gotową do flirtu. Że można być cichą i mocną. Czułą i ostrożną. Że można inaczej czuć, inaczej kochać, inaczej przeżywać relacje. Mimozy burzą stereotyp „kobiety dostępnej” i uczą nas nowego alfabetu bliskości.

Czy jesteśmy gotowi na ich język?
Ten język to szept, a nie krzyk. To spojrzenie, a nie dotyk. To zaufanie, które buduje się długo. I nie, nie wszyscy go rozumieją. Ale ci, którzy się nauczą – zyskują dostęp do kobiety, która kocha nie ciałem, ale obecnością. Czasem tylko obecnością. I to powinno wystarczyć.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosnept. Mimoza (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.