Najpierw myślała, że to namiętność. Potem – że tylko faza. W końcu zrozumiała, że coś jest nie tak. To nie był zwykły związek. To była współegzystencja z jego uzależnieniem, w której Ona coraz bardziej znikała. Ten reportaż to głos wielu kobiet – z jednej historii, którą mogła opowiedzieć każda z nas.
Kiedy seks staje się cieniem
„Jesteś cudowna, nie mogę się powstrzymać” – mówił, przytulając ją do siebie. Byli razem od czterech miesięcy, a Ona miała wrażenie, że ich związek to jedno wielkie pasmo erotycznych maratonów. Na początku to ją pociągało. Czuła się wyjątkowa, pożądana, kobieca. Ale z czasem zauważyła, że seks zastępuje rozmowę. Bliskość to tylko ciało. Reszta znikała. – Nie pamiętam, kiedy ostatni raz spojrzał mi w oczy” – powiedziała potem terapeutce. – Wszystko kręciło się wokół jego napięcia. Nigdy wokół mnie.
Zrobiła test. Wynik: seksoholizm
To był wieczór, w którym płakała po raz pierwszy. Nie dlatego, że się pokłócili. Tylko dlatego, że czuła się użyta. Weszła do łazienki, zamknęła się i… wpisała w wyszukiwarkę „uzależnienie od seksu objawy”. Potem jeszcze dodała, czy on jest seksoholikiem. I trafiła – na podcast, potem na artykuły, wreszcie na słowo-klucz: „kompulsywne zachowania seksualne”. – Zrozumiałam, że nie jestem nienormalna. To nie ja przesadzałam. To on miał problem, a ja – rolę satelity wokół jego libido.
Miłość czy współuzależnienie?
Jak to się dzieje, że Ona zostaje? Bo przecież nie wszystko było złe. Potrafił być czuły. Gotował dla niej kolację. Miał świetne relacje z jej córką z poprzedniego związku. Ale wystarczyło, że odmówiła seksu, a zaczynał się chłód, milczenie, napięcie. – Czułam się jak zakładniczka – jeśli nie będę go chciała, nie zasługuję na czułość.
A potem były inne kobiety. Krótkie, przelotne. Tylko online. Tylko wiadomości. Ale przecież to zdrada. Nawet jeśli tylko wirtualna.
Zdrady w HD. Ekran jako dowód
Znalazła zrzut ekranu. Jakiś czat, wiadomości, zdjęcia. Kiedy spytała – zaprzeczył. Potem się rozszlochał. Że on nie wie, czemu tak robi. Że to silniejsze od niego. Że nie kocha tych kobiet. Że to tylko wciąga i że nie umie inaczej. Ale Ona już nie mogła wrócić do „sprzed”. Coś pękło. Przestała się czuć partnerką. Zaczęła czuć się tłem.
Terapia. Ale czy dla niego, czy dla niej?
Przyprowadziła go na terapię. Raz. Drugi raz nie poszedł. Stwierdził, że nie ma problemu. Że przesadza. Że seks to przecież normalne. Ona została z terapeutką sama.„To nie ja byłam uzależniona, ale to ja szukałam pomocy. Bo w tej relacji nie chodziło już o seks. Chodziło o to, że ja przestałam czuć się człowiekiem.”
Zniknął. Potem wrócił. Potem znów zniknął
To się powtarzało. Rozstania, powroty. Przeprosiny, łzy. Seks. Taki, jak on chciał. Tylko że Ona coraz częściej się odcinała. Jej ciało było, ale jej duszy tam nie było.W końcu napisała do podcastu „Przypadki Miłosne”. W odpowiedzi dostała wiadomość: „Nie jesteś sama. Twoja historia to historia wielu kobiet.” I wtedy zrozumiała – że nie ma wstydu w tym, że się zakochała. Ale jest siła w tym, że zdecydowała się odejść.
Bo czasem wyjście z relacji to największy akt miłości – do siebie samej.Jeśli czujesz się niewidzialna – nie ignoruj tego. Przesłuchaj odcinek „Seksoholicy” i pozwól sobie na prawdę.www.przypadkimilosne.pl
TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay
Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne
Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosnept. „Seksoholicy„ (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.

