Nie dotykaj. Historia kobiety, która uczy się znów czuć

Mówiła, że nie pamięta nic złego z dzieciństwa. Że miała dobre oceny, chodziła do harcerstwa, jeździła na wakacje z rodzicami. A jednak kiedy przychodził wieczór i partner kładł rękę na jej plecach, coś w niej zamierało. „Jakby ciało mnie opuszczało” – tłumaczyła. Ta historia nie ma jednego punktu zwrotnego. Jest jak powolne odzyskiwanie siebie z długiego, milczącego snu.

Spotkanie pierwsze: „Nie wiem, co jest ze mną nie tak”

Ma na imię Marta. Ma 42 lata, dwójkę dzieci, stabilną pracę. Mąż ją kocha, a jednak w ich małżeństwie od lat rośnie mur. Mur zbudowany z nieprzespanych nocy, odrzuconych pocałunków, niezadanych pytań.– Kocham go. Ale nie chcę, żeby mnie dotykał. Czasem wystarczy, że wejdzie do sypialni i już mnie wszystko boli. Nie wiem, dlaczego. On się stara. A ja się zamykam.

Siedzi przede mną na fotelu. Mówi spokojnie, ale palce zaciska na podłokietnikach. Układ nerwowy mówi więcej niż słowa.

„Nie pamiętam nic złego”

Pytam o dzieciństwo. Mówi, że było spokojne. „Zwyczajne” – dodaje. Mama nauczycielka, tata elektryk. Dużo pracował. Miał wybuchy złości, ale „taki był”.Pytam o kontakty fizyczne. – W naszej rodzinie się nie przytulało – mówi. – Mama całowała mnie w czoło na dobranoc, ale tata… chyba nigdy.Milknie. I wtedy pierwszy raz widać, że coś w niej drga. Jakby jakaś nitka puściła.– Wie pani co? – szepcze po chwili. – Jest jedna rzecz, ale to pewnie głupie. W dzieciństwie bałam się jednego kolegi mojego taty. Miałam z dziesięć lat. Przychodził do nas wieczorami, pił z ojcem. Czasem siadał obok mnie i mówił, że wyrosnę na ładną kobietkę. Niby nic. Ale do dziś mam ciarki, jak o tym myślę.

Kiedy wspomnienie jest w ciele, a nie w głowie

Nie każda trauma zostawia po sobie pełen zapis. Często przechowuje się w ciele – w oddechu, który się skraca, w mięśniach, które się spinają na myśl o bliskości, w snach, które przychodzą nie wiadomo skąd.U Marty wspomnienia przychodziły stopniowo. Nie jako obrazy, ale jako emocje: lęk, wstyd, obrzydzenie do własnego ciała. – Czasem wydaje mi się, że coś było, ale zaraz to wymazuję – mówiła. – Może coś sobie wymyślam?

Nie. Ona nie wymyślała. Ona się broniła.

„Czułam się winna, że mnie dotykano”

Z czasem opowiedziała więcej. O tym, jak któregoś wieczoru ten znajomy ojca zaproponował, żeby usiadła mu na kolanach. I jak „przez przypadek” musnął jej klatkę piersiową. – Nie powiedziałam nic mamie. Myślałam, że to ja coś zrobiłam nie tak – mówiła, ze ściśniętym gardłem.To był jedyny raz, mówiła. Ale wystarczył. Wystarczył, by ciało zapisało sygnał: dotyk jest zagrożeniem. Mężczyzna to zagrożenie. Intymność to pułapka.I tak ciało przestało ufać. Nawet 30 lat później.

Zamrożona kobiecość

Marta długo unikała słowa „molestowanie”. Bo to przecież „nic takiego”. Bo „inni mieli gorzej”. Bo „to był tylko jeden raz”.Ale nie chodzi o ilość. Chodzi o ślad. A ślad był – w każdej zablokowanej fantazji, w każdym zamrożonym orgazmie, w każdym „kocham cię”, które odbijało się od ściany wstydu.W terapii powoli rozpuszczałyśmy to zamrożenie. Bez naciskania. Z czułością. Z pytaniem: „Czego teraz potrzebujesz?” I z odpowiedzią: „Bezpieczeństwa. Żeby już nikt nie przekraczał moich granic.”

Nowy język ciała

Po roku Marta powiedziała coś, co zapamiętam na długo: – Zaczęłam wreszcie czuć, że moje ciało jest moje. Że mogę mówić „tak” i „nie”, i to nie jest gra o przetrwanie, tylko wybór.Zaczęła rozmawiać z mężem. Nie o seksie – na początku o tym, jak się czuje, gdy on zamyka drzwi sypialni. O tym, co wywołuje lęk. O tym, co by chciała, gdyby się nie bała.To nie była szybka droga. Ale po raz pierwszy czuła, że idzie w stronę siebie, a nie od siebie.

Cisza przestaje być schronieniem

Historie takie jak Marty nie są rzadkie. Ale rzadko są opowiedziane. Bo molestowanie to temat, który kobiety często noszą w sobie po cichu – jak ciężki kamień w kieszeni, który nie pozwala swobodnie pływać przez życie.A przecież można ten kamień wyjąć. Z pomocą. Z rozmową. Z odwagą. I z pamięcią, że ciało, choć wiele zapomniało, może na nowo nauczyć się ufać.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛
https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. Molestowanie, i co dalej (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.