„Jeszcze nie teraz. Może za chwilę. Może nigdy.”

Jest w nas coś, co każe odkładać życie na potem. Ułuda, że „lepsze” dopiero przed nami, że jak już schudnie, zmieni pracę, wyprowadzi się od matki albo zarobi pierwszy milion – wtedy dopiero się zacznie. Tymczasem czekanie staje się życiem. A życie… gdzieś znika.

Nie teraz, bo nie zasłużyłam

Ona siedzi i liczy. Dni, szanse, szminki. Liczy, ile razy miała coś zrobić, powiedzieć, pojechać, zostawić. Ale wciąż coś nie pasowało. Czekała aż schudnie. Czekała aż on się ogarnie. Czekała aż mama przestanie się wtrącać. A potem… już tylko czekała.Oczekiwanie to misterna iluzja działania. Niby coś robi – planuje, myśli, analizuje – ale tak naprawdę stoi w miejscu. I to miejsce coraz bardziej przykleja się do jej butów, do duszy, do serca.

Czekanie jako strategia uniku

Niektóre kobiety czekają, bo tak ich nauczono. Że grzeczna dziewczynka cierpliwie czeka. Na księcia, na lepszy dzień, na idealny moment. Inne – bo się boją. Że jak zrobią ten krok, to się świat zawali. Że jak się odważą, to nie będzie powrotu. Że jak powiedzą „mam dość”, to zostaną same. Jakby samotność w obecności nieobecnych ludzi była lepsza?A jeszcze inne czekają, bo czują się niegotowe. Bo przecież „jeszcze nie teraz”, „jeszcze nie jestem wystarczająco silna”. Ale co to znaczy – gotowa? Czy życie rozdaje jakieś certyfikaty gotowości?

Czekanie daje pozory bezpieczeństwa

Jest coś pokrętnie wygodnego w czekaniu. Nie musisz podejmować decyzji, nie musisz ryzykować. Możesz udawać, że działasz, podczas gdy stoisz w miejscu. I choć to miejsce coraz bardziej boli, to znasz je dobrze. Jak stare kapcie – niewygodne, ale swoje.Ale czasem warto wyjąć głowę z piasku. Albo z poduszki, na której wiecznie śpisz z nadzieją, że jutro będzie to „lepsze”.

Piekło zawieszonych kobiet

Znasz ją. Jest wszędzie. Ta, która mówi: „Zobaczymy”, „Może w przyszłym miesiącu”, „Jeszcze chwilę dam mu szansę”. Ta, która nie mówi, że jest nieszczęśliwa – tylko „zmęczona”. Nie mówi, że się boi – tylko „potrzebuje jeszcze trochę czasu”.Ten czas jednak nie przychodzi sam. Trzeba go sobie wziąć. Z kalendarza, z odwagi, z wnętrza, które mówi: „Dość”.

Może to Ty?A może to o Tobie?

Może już od dawna nie jesteś „w trakcie podejmowania decyzji”, tylko ugrzęzłaś w iluzji odwlekania. Może boisz się, że jak ruszysz – to wszystko się posypie. Ale co, jeśli właśnie o to chodzi? Żeby się posypało, i wreszcie zrobiło miejsce na nowe?—Zakończenie: Życie się nie czeka, życie się dziejeNie chcę Ci mówić, że masz się zebrać i „wziąć się w garść”. Ale chcę Ci przypomnieć, że nikt nie przyniesie Ci lepszej wersji życia w złotym papierze. Nie będzie dzwonka, który powie „czas start”.Czekanie to pułapka. A Ty masz przecież skrzydła. Tylko zapomniałaś, gdzie je schowałaś.

Chcesz o tym pogadać z kimś bliskim? Podeślij jej ten tekst. A potem razem przesłuchajcie odcinek podcastu „Czekanie na lepsze” – dostępny na www.przypadkimilosne.pl. Może właśnie dziś jest dobry dzień, by przestać czekać.

TEKST: Anna Skoczek, Violetta Nowacka
ZDJĘCIE: Pixabay

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, lubisz nas słuchać i czytać, możesz postawić nam kawę ☕️ za każdą z nich gorąco dziękujemy 💛https://buycoffee.to/przypadki-milosne

Artykuł powstał na podstawie odcinka podcastu Przypadki miłosne pt. „Czekanie na lepsze” (kliknij, żeby posłuchać). Podcast o miłości dostępny jest na największych platformach streamingowych. Zachęcamy do słuchania, pozostawiania komentarzy i subskrybowania kolejnych odcinków.